Bezpieczeństwo czynne (aktywne), bezpieczeństwo bierne (pasywne) - co robią dla nas nowe samochody - na przykładzie Škody

Tomasz Budzik

Kupując nowy samochód, zyskujemy nie tylko święty spokój, ale też i bezpieczeństwo. To, co w tej dziedzinie dzieje się na przestrzeni ostatnich lat, śmiało można nazwać rewolucją. Nowoczesne auto nie tylko ochroni nas w razie wypadku, ale też postara się, by w ogóle do niego nie doszło, a w niektórych przypadkach wyręczy kierowcę.

Samochód jak opancerzony

Od lat producenci stają na głowie, by produkowane przez nich samochody stawały się coraz bezpieczniejsze. Nic w tym dziwnego. Dziś to również od zapewnianej kierowcy i podróżnym ochrony zależy sprzedażowy sukces modelu. Lub jego brak. Na Starym Kontynencie wyrocznią w dziedzinie bezpieczeństwa jest Euro NCAP. Organizacja ta przeprowadza różnorodne testy zderzeniowe, a najważniejsze z nich polegają na wjechaniu 40 proc. szerokości samochodu w odkształcalną przeszkodę imitującą maskę innego pojazdu z prędkością 64 km/h, wjechanie z prędkością 50 km/h całą szerokością maski w ścianę oraz uderzenie w bok auta wózkiem imitującym inny pojazd.

Można byłoby podejrzewać, że skoro od lat testy przeprowadzane przez Euro NCAP mają taki sam scenariusz, to wszystkie auta radzą sobie w nich podobnie. Jest jednak zupełnie inaczej, o czym świadczą wyniki poszczególnych modeli. Mimo lat rozwoju jedni producenci przykładają się do bezpieczeństwa bardziej, a inni nieco mniej. Na przykład w dziedzinie ochrony osób dorosłych W 2019 r. kompaktowa Škoda Scala uzyskała wynik 97 proc. Podobnej wielkości Kia Ceed już 88 proc., a potężny Jeep Wrangler jedynie 50 proc.

Jak wygląda to w praktyce? By się o tym przekonać, wystarczy na własne oczy zobaczyć film dokumentujący testy Euro NCAP. Wspomniana już Škoda Scala przy uderzeniu w odkształcalną barierę pozostaje zupełnie nienaruszona od przedniego słupka i dalej w kierunku tyłu auta. I to mimo prędkości 64 km/h. Nie pęka nawet przednia szyba. Przy uderzeniu bocznym kierowcę i pasażerów chronią zaś kurtyny powietrzne. Z tyłu są one tak wyprofilowane, że w pełni amortyzują uderzenie głową manekina imitującego dziecko.

Zapobiec, wyręczyć

Jak widać, w dziedzinie bezpieczeństwa pasywnego, czyli zabezpieczenia ludzi przed efektami zderzenia, różnice pomiędzy poszczególnymi samochodami mogą być duże. Znacznie większe są one jednak na polu bezpieczeństwa aktywnego, czyli nowoczesnych systemów, których zadaniem jest zapobiegać zdarzeniom drogowym. Przyjrzyjmy się temu, co w tym zakresie w swoich samochodach oferuje Škoda - marka uważana za swego rodzaju rozsądny wybór.

We wspomnianej już Scali seryjnie montowany jest system Front Assist. Monitoruje on przestrzeń przed maską pojazdu i w razie zagrożenia kolizją lub potrąceniem pieszego ostrzega kierowcę, a gdy to nie przynosi skutku, podejmuje hamowanie. Inny z obecnych w standardzie systemów – Lane Assist – koryguje tor jazdy, jeśli samochód zjeżdża z pasa ruchu, którym się porusza. System nie jest aktywowany, jeśli manewr poprzedzony jest włączeniem kierunkowskazu. Hill hold control dba o to, by podczas ruszania pod górę auto się nie stoczyło.

Źródło: Skoda

Czy można mieć więcej? Oczywiście, że tak. Nowy SUV Škody, Kamiq, niezależnie od poziomu wyposażenia wyjeżdża z fabryki z funkcją Multicollision Brake. W razie wykrycia zderzenia samochód zatrzymuje się, by nie doszło do kolejnej kolizji. Natomiast we flagowym Superbie w standardzie otrzymamy także system, który monitoruje czas reakcji kierowcy i podpowiada, kiedy należy zrobić sobie przerwę z powodu przemęczenia czy senności. Mało? Dorzucając nieco do przykładowego Superba, można otrzymać kilka innych przydatnych systemów.

Side Assist to układ monitorujący ruch obok pojazdu i za nim. Jeśli w martwym polu wstecznych lusterek znajdzie się pojazd, samochód powiadomi o tym kierowcę, by ten nie rozpoczął manewru, który mógłby się zakończyć zderzeniem. Travel Assist to przydatny mechanizm odczytywania znaków drogowych ograniczenia prędkości i prezentowania ich na desce rozdzielczej. Dzięki niemu nawet po chwili rozkojarzenia kierowca może zapoznać się z aktualnym ograniczeniem i dalej bezpiecznie pokonywać drogę.

Ciekawym dopełnieniem opisanych systemów jest Traffic Jam Assist. Potrafi on wyręczyć kierowcę, gdy występują warunki najmniej atrakcyjne z punktu widzenia przyjemności z jazdy, czyli podczas poruszania się w korku. Układ łączy funkcjonalności systemu utrzymywani auta w pasie ruchu oraz aktywnego tempomatu. Do prędkości około 60 km/h może zupełnie zastępować kierowcę. Gdy sznur samochodów staje, samochód sam się zatrzyma. Gdy rusza, auto samodzielnie rozpocznie jazdę. Niestraszne mu przy tym łuki drogi. Jedynym ograniczeniem jest fakt, że ten system można zamówić jedynie do pojazdu z automatyczną skrzynią biegów.

Rosnąca świadomość zmotoryzowanych sprawia, że coraz więcej rozwiązań zwiększających bezpieczeństwo trafia do samochodów - w tym bez dopłaty. Na tych systemach nie warto oszczędzać.

Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.