Czy tylko prędkość zawsze zabija? – Jakie są pozostałe istotne przyczyny wypadków?

Kamil Kobeszko

Świadomość polskich kierowców w zakresie postrzegania przekraczania prędkości jazdy jako zjawiska złego i niebezpiecznego znacząco wzrosła względem szalonych i tragicznych lat 90. To skutek wielu kampanii społecznych, szkoleń z bezpieczeństwa jazdy i zmiany mentalności kierowców oraz wzrostu ich kultury technicznej. To pozwoliło części kierowców zrozumieć, dlaczego tak istotne jest przestrzeganie ograniczeń i jakie konsekwencje przynosi brak szacunku do narzuconych limitów – to w znacznej mierze stąd wynika ogólny spadek liczby ofiar na drogach. W opozycji do nich są ci, którzy myślą głównie o okolicznościach, infrastrukturze czy niedoskonałości aut – czy mają choć trochę racji?

Co mówi statystyka?
Najbardziej miarodajną informację na temat wypadków w Polsce posiada Komenda Główna Policji, która w swoim raporcie za 2018 rok wskazuje, że najwięcej zdarzeń jest spowodowanych z winy kierujących pojazdami (87 %), a na drugim miejscu są piesi (prawie 7 %). Pozostali stanowią dość niewielką grupę, bez znacznego wpływu na obraz całości.

Pokazuje to już na wstępie jedno – tak naprawdę bezpieczeństwo zależy w największym stopniu od podejmowanych decyzji. Swoim odpowiednim postępowaniem możemy ograniczać ryzyko, a błędy popełnione za kółkiem mogą być szczególnie groźne w skutkach. Dlatego tak istotne jest zrozumienie wpływu praw fizyki na jazdę i świadomość zagrożeń, które czyhają na kierowców.

Co najczęściej prowadzi do wypadku – na co szczególnie warto zwrócić uwagę?

Najbardziej oczywisty błąd to zarazem najczęstsza przyczyna wypadków – nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu. To szeroka kategoria, w którą wpisują się np. wymuszenia na skrzyżowaniach, czy podczas wyjazdu na drogę z ulicy podporządkowanej. Niekiedy kierującym sprawia trudność określenie kto ma pierwszeństwo, a innym razem winna jest nieuwaga lub zbyt optymistyczne podejście do wykonywanego manewru. Niestety są to groźne sytuacje, bo często kończą się uderzeniem w bok pojazdu, gdzie ochrona pasażerów jest zdecydowanie mniejsza, ze względu na krótszą strefę zgniotu.

Nadmierna prędkość jest w statystyce na drugim miejscu – gdy mowa o głównej przyczynie. Ta kategoria obejmuje te sytuacje, do których z pewnością by nie doszło, gdyby prowadzący pojazd dostosował szybkość jazdy do ograniczeń oraz warunków drogowych i atmosferycznych. Tabela pokazuje jednak, że pomimo drugiej lokaty to właśnie ta pozycja jest odpowiedzialna za największą liczbę ofiar – stanowi bezpośrednią przyczynę aż 35 % ofiar śmiertelnych, ponad dwukrotnie więcej niż wymuszenie pierwszeństwa, co ponownie sprowadza nas do wniosku, że im szybciej, tym zagrożenie bezpieczeństwa jest większe.

Trzecią istotną pozycją wypadków z winy kierujących jest nieudzielenie pierwszeństwa pieszemu na przejściu dla pieszych. To szczególnie ważny wpis, bo piesi nie są niczym chronieni i w przypadku błędu kierowcy i nie przepuszczenia ich na pasach zazwyczaj kończy się to dla nich tragicznie.

Dopiero nieco dalej są błędy popełniane przy manewrach, takich jak omijanie, skręcanie, zawracanie, czy zmiana pasa ruchu. To zazwyczaj mniej groźne w skutkach incydenty, ale dobrze pokazują, kiedy należy zwrócić szczególną uwagę na inne pojazdy. Duża część tych wypadków związana jest z nieuwagą lub podjętymi niewłaściwymi decyzjami. Zdecydowanie najgroźniejsze jest wyprzedzanie – tutaj obserwujemy znacznie więcej ofiar, co jest spowodowane tym, że spora część to zderzenia czołowe, kiedy prędkości pojazdów się sumują. Podczas wyprzedzania osiągana szybkość jest zazwyczaj chwilowo zwiększana - aby sprawniej wykonać manewr. To szczególnie groźne wtedy, gdy coś pójdzie nie po myśli kierowcy. Statystyka ponownie potwierdza fakt, że to prędkość jest głównym wrogiem bezpiecznego podróżowania.

Kiedy nie warto podróżować i jakich dróg unikać?

Warto przejrzeć poszczególne kategorie raportu Komendy Głównej Policji, bo widać w nich wyraźnie pewne tendencje. Jako kierowcy możemy zwrócić szczególną uwagę na konkretne rodzaje dróg, pory dnia i inne czynniki – wiedza ta pozwoli zachować czujność tam, gdzie konsekwencji w postaci wypadków jest najwięcej.

Analiza pokazuje, że w ofiary obfituje głównie sezon letni – to wtedy najwięcej się podróżuje. Od maja do października wzrasta sumaryczna liczba pokonywanych kilometrów, bo to sezon urlopowy i ludzie uwielbiają pokonywać za kierownicą długie trasy. Podobnie jest z klasyfikacją według dni tygodnia – prym wiodą piątek i sobota, czyli wtedy, gdy ruch całodobowy jest największy. Jeszcze ciekawsze są obserwacje pory dnia - ta najbardziej niebezpieczna to okres pomiędzy 16:00 a 18:00, odpowiedzialny za prawie 16 % wszystkich wypadków. To dobrze pokazuje, że kombinacja dużego ruchu i zmęczenia spowodowanego pracą jest prawdziwą mieszanką wybuchową.

Im lepsze warunki, tym więcej ofiar

Policyjny zbiór danych mówi, że złe warunki atmosferyczne rzadko bywają przyczyną zdarzeń drogowych – są klasyfikowane jako „inne przyczyny” i odpowiadają (razem z pozostałymi, trudnymi do sklasyfikowania wydarzeniami) za 6 % całkowitej liczby. Zdecydowanie najwięcej zdarza się wtedy, gdy warunki są najlepsze – podczas ładnej pogody i dobrej widoczności (aż 21055). W 2018 tylko 33 zdarzenia przytrafiły się podczas mgły, a 730 podczas opadów śniegu.

Kolejnym potwierdzeniem tego, że uważniej jeździmy wtedy, gdy warunki są trudne, jest dysproporcja pomiędzy liczbą wypadków na drogach nieoświetlonych nocą (2469) i oświetlonych (4489). Na pewno pomaga w tym mniejsza prędkość jazdy i większa uwaga kierowców. Z kolei im bardziej prosta droga, tym więcej zderzeń – na idealnie prostych odcinkach aż 17496, a suma incydentów na wzniesieniu, spadku, czy wierzchołku drogi to jedynie 919. Zdradliwe bywają też zakręty – tutaj zbyt wysoka prędkość powoduje szczególne niebezpieczeństwa, takie jak wyjechanie z drogi, czy zderzenie z pojazdem z naprzeciwka.

Statystyka podpowiada, że to prosta jezdnia dobrej jakości jest najbardziej groźna. Zderzenia w miejscach takich jak mosty, skarpy, estakady, przystanki czy wiadukty stanowią mniejszość wobec 73,3 % tych, które przytrafiły się na drogach.

Na autostradach i trasach ekspresowych mamy tylko 2,7 % wszystkich wypadków – osiągane prędkości są tam największe, ale kierowcy jeżdżą zgodnie z narzuconymi limitami i rzadko kiedy je przekraczają. Najwięcej ofiar jest tam, gdzie ograniczenia sobie, a kierowcy sobie – na drogach jednokierunkowych, dwujezdniowych. Szczególnie widoczne i groźne jest to w mieście, gdzie dochodzi aż do ponad 71 % wszystkich zdarzeń drogowych.

Bezpieczeństwo jazdy zależy głównie od nas samych

Im dłuższa analiza, tym prostszy wniosek – najniebezpieczniej jest tam, gdzie warunki są dobre, a kierowcy rzadko kiedy przestrzegają ograniczeń. Słoneczny wakacyjny dzień i prosta droga w terenie zabudowanym to najbardziej śmiercionośna mieszanka. A przecież widoczność jest wtedy dobra, a prędkość (teoretycznie) ograniczona do 50 km/h.

To pokazuje, że tak naprawdę infrastruktura (wyboje w jezdni, niewyprofilowane zakręty, nieodpowiednie odprowadzenie wody), zła pogoda czy nieodpowiedni stan pojazdów są jedynie wymówkami. Tak naprawdę główną przyczyną jest prędkość, tym bardziej niedopasowana do okoliczności. Często zwiększana ponad limit wtedy, gdy warunki jazdy są sprzyjające.

Przekraczane ograniczenia szybkości jazdy wpływają na wzrost liczby wypadków, a sama energia kinetyczna potęguje zniszczenia aut i obrażenia u ich pasażerów. Tak naprawdę najwięcej zależy od nas samych – kierowców. Nie tylko zazwyczaj to my powodujemy zagrożenie, ale też najczęściej nie stosujemy się do ograniczeń, co widać w policyjnej, zapisanej krwią ofiar kolejnych zderzeń na drogach, statystyce.

Prędkość nie jest jedyną przyczyną zdarzeń drogowych. W wielu przypadkach ważne są także inne kategorie, ale tak naprawdę, w ostatecznym rozrachunku, to ona bezpośrednio zabija - głównie przez to, że jej wzrost nie tylko może bezpośrednio prowadzić do wypadku, ale także znacząco zwiększa jego efekty. Nawet, gdy przekroczenie ograniczenia nie jest główną przyczyną, to zawsze zagraża pasażerom. Owszem, główny powód wypadku może być zupełnie inny – można przecież powiedzieć, że jeśli nie doszłoby do wymuszenia pierwszeństwa czy nieprawidłowego wyprzedzania, to nikomu nic by się nie stało. Jednak o skutkach pomyłek, a w konsekwencji o ludzkim zdrowiu i życiu, decyduje głównie cyfra, na której po uderzeniu zatrzymał się licznik.

Pytanie do eksperta:

W jaki sposób szkolenia z bezpieczeństwa jazdy prowadzone przez Škoda Auto Szkoła uzmysławiają kierowcom wpływ prędkości na zachowanie auta w krytycznej sytuacji na drodze?

Piotr Frąckowiak:

Szkolenia prowadzone przez Škoda Auto Szkoła uświadamiają kierowcom, że jednym z podstawowych czynników, mających wpływ na bezpieczeństwo w ruchu drogowym, jest prędkość. Podczas wykonywania różnych ćwiczeń na torze doskonalenia techniki jazdy, kierowcy na własnej skórze przekonują się, że w podbramkowych sytuacjach przekroczenie bezpiecznej szybkości czasem o zaledwie 5 km/h powoduje, że niektóre manewry - np. omijanie przeszkody, czy pokonanie zakrętu na śliskiej nawierzchni, stają się niemożliwe do wykonania. Praw fizyki nie jesteśmy w stanie oszukać, nawet gdy mamy do dyspozycji nowoczesny samochód, naszpikowany systemami bezpieczeństwa. Kierowcy na szkoleniach dowiadują się także, jak znacząco wydłuża się droga hamowania, gdy podniesiemy prędkość, od jakiej rozpoczynamy hamowanie. Dlatego jednym z najbardziej przemawiających do wyobraźni kierowców ćwiczeń jest hamowanie awaryjne z różnych szybkości. Okazuje się, że pojazd jadący 70 km/h potrzebuje na zatrzymanie aż dwa razy dłuższej drogi, niż w przypadku jazdy dokładnie 50 km/h. Po takim ćwiczeniu kierowcy zgodnie przyznają, że nie mieli świadomości, jak bardzo wydłuża się droga hamowania, gdy zdecydują się na jazdę z nieznacznie (według ich mniemania) zwiększoną prędkością.

Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.