Każdy chce dojechać bezpiecznie do celu – jak rowerzyści i kierowcy powinni na siebie uważać?

Kamil Kobeszko

Kodeks drogowy zawiera zbiór zasad, które określają wzajemne relacje pomiędzy poszczególnymi uczestnikami ruchu drogowego. Niestety nie wszyscy dobrze znają przepisy, a nawet te znane nie zawsze są respektowane. Które zasady są szczególnie istotne dla bezpiecznego współistnienia obu grup na drodze? Jakie zachowania, niewymuszone przez przepisy, przyczyniają się do zwiększenia komfortu i bezpieczeństwa?

Statystyki wypadków z udziałem rowerzystów wyglądają szczególnie niepokojąco. Z roku na rok zdarzeń z ich udziałem wcale nie ubywa, a zaliczane są one do najgroźniejszych w skutkach. Tych uczestników ruchu drogowego nie chroni stalowa zbroja w postaci karoserii, więc każdy kontakt z samochodem lub innym elementem drogi jest szczególnie groźny.

To dlatego tak duży procent wypadków kończy się poważnymi obrażeniami lub śmiercią cyklistów. Często winni są kierowcy, ale kolarze również dokładają zachowania, które są nieakceptowalne i nie przyczyniają się do bezwypadkowej jazdy.

Co może zrobić kierowca dla niechronionych uczestników drogi?

Przede wszystkim zwiększyć swoją uwagę. Kolarzy jest z roku na rok coraz więcej i ten trend będzie się utrzymywał. Dlatego warto się skoncentrować nie tylko na wypatrywaniu zagrożeń ze strony innych aut, ale także na mniej widocznych uczestnikach ruchu drogowego. Nieuwaga powoduje wiele niebezpiecznych zdarzeń, a ze względu na brak dodatkowej ochrony rowerzysty, każde z nich jest potencjalnie groźne dla jego zdrowia.

Istotne jest choćby zachowanie odstępu podczas wymijania. Potrącenie w takiej sytuacji jest jedną z najczęstszych przyczyn wypadków pomiędzy wspomnianymi grupami użytkowników dróg. Kierowca powinien zachować odstęp minimum jednego metra, ale jeśli to tylko możliwe, to warto go zwiększyć – tak, by zostawić margines na ewentualną zmianę toru jazdy roweru.

Szczególnie uważać należy poza miastem – wtedy niezbędne jest dobre wyczucie odległości, bo rzadko kiedy pas z naprzeciwka jest całkowicie wolny i kierowca, uciekając od kontaktu z samochodem nadjeżdżającym wprost na niego, może uderzyć cyklistę podczas powrotu na swoją stronę drogi. Czasem lepiej poczekać z wyprzedzaniem, aż przejedzie auto z naprzeciwka – kilka dodatkowych sekund jest bez znaczenia dla czasu podróży, a próba zmieszczenia się między samochód i rowerzystów może kosztować czyjeś życie.

Ważną kwestią jest przepuszczenie użytkowników dwóch kółek przy skręcaniu w drogę poprzeczną. Wypadki pojawiają się także podczas skrętów w lewo, gdy niewielki pojazd dwukołowy trudno zauważyć lub gdy kierowca myśli, że zdąży przed wolniejszym uczestnikiem ruchu.

Tymczasem poruszanie się siłą własnych mięśni nie zawsze oznacza brak znaczącej prędkości – niektórzy potrafią jechać bardzo szybko i pojawić się nagle - na skrzyżowaniu ze ścieżką rowerową czy po prostu ulicą z pierwszeństwem. O tym użytkownicy aut nieco zapominają.

Najtrudniejszą, z perspektywy kierowcy, sytuacją, jest niespodziewane pojawienie się cyklisty podczas skrętu w prawo. Czasem pojawia się na drodze, wymijając akurat pojazdy stojące w korku, czasem ścieżka dla kolarzy przecina jezdnię, co jest szczególnie niebezpieczne.

Te pojazdy nadjeżdżają znacznie szybciej niż pojawiają się piesi, przez co dochodzi do wielu groźnych w skutkach potrąceń. Widoczność z kabiny samochodu nie zawsze pozwala wszystko dostrzec, a skupienie na pieszych oznacza często przeoczenie cyklistów. To trudne, ale lepiej upewnić się dwa razy, niż dopuścić do kontaktu karoserii z jednośladem. Każda taka sytuacja może być tragiczna w skutkach.

Rozwiązaniem infrastruktury drogowej, który budzi największe kontrowersje wśród kierowców, są śluzy rowerowe, czyli miejsca przed sygnalizatorem, wyznaczone tylko dla nich. Ich użytkownicy stoją przed wszystkimi autami, więc ruszają jako pierwsi. Kierowca jest zobowiązany do tego, by pozwolić im spokojnie ruszyć – nie można ich wyprzedzić przed opuszczeniem skrzyżowania.

Jazda rowerem – jak być widocznym i zadbać o swoje bezpieczeństwo?
Wiele zależy także od użytkowników dwóch kółek. Po pierwsze warto zadbać o swoją widoczność – odblaski i oświetlenie są naprawdę niezbędne. Duża liczba zdarzeń wynika z braku odpowiedniej widoczności i jazdy, zwłaszcza po zmroku, nieprzygotowanym do tego jednośladem.

Dla swojego bezpieczeństwa warto zrezygnować z jazdy w słuchawkach. Na pewno jest to mniej przyjemne, ale bodźce słuchowe z otoczenia są dodatkową informacją, która pomoże uchronić od wypadku. Zawsze warto dać sobie szansę na reakcję, a nie polegać tylko na tym, co robią inni. Zdecydowanie potępić należy także używanie telefonu komórkowego podczas jazdy – w tym przypadku to szczególnie niebezpieczne.

Najważniejszą zasadą jest zejście z jednośladu podczas pokonywania przejść dla pieszych. Owszem, to dodatkowe utrudnienie, ale jest wymagane przez prawo i tylko takie zachowanie uchroni przed potrąceniem.

Jak wspominaliśmy powyżej - kierowcy nie spodziewają się obiektów szybszych niż piesi i mogą nas nie zauważyć. Podobnie z ograniczonym zaufaniem należy przejeżdżać przez ścieżki rowerowe poprowadzone przez skrzyżowania. Owszem, można po nich jechać (nawet szybko) i to kierowca będzie winny ewentualnemu potrąceniu, ale lepiej nie mieć "racji", ustąpić pierwszeństwa i być całym niż narażać się na obrażenia.

Jazda pojazdem zasilanym siłą własnych mięśni nie zwalnia z obowiązku respektowania czerwonego światła. To, że komuś wydaje się, że wie lepiej jest nieakceptowalne. Zawsze można coś przeoczyć i dopisać się do tragicznych policyjnych statystyk. Istotna jest także przewidywalność – kierowcom (i nie tylko im) przeszkadza ktoś, kto ciągle zmienia tor jazdy z drogi na chodnik i ścieżkę rowerową: w zależności od tego, co wygodniejsze. To prowadzi do wjeżdżania pod koła aut lub potrącania pieszych.

Którędy i w jaki sposób?

Ważnym i dość złożonym tematem jest właściwy dobór trasy. Kierowcy denerwują się, gdy widzą jednoślady na głównych trasach, jadące innym pasem niż prawy. Zdarzają się przypadki cyklistów poruszających się lewym pasem na obwodnicach, co jest przykładem braku ich wyobraźni, a często złamaniem przepisów. Trudno wymagać od kierowców, by spodziewali się kogoś jadącego kilkukrotnie wolniej, wyłaniającego się zza innego pojazdu – nawet przy pełnej koncentracji i dobrej woli może to się źle skończyć.

Warto wiedzieć, że rower może poruszać się środkiem pasa na rondzie lub na zwykłym skrzyżowaniu, o ile z danego pasa można jechać w więcej niż jednym kierunku. Kodeks drogowy przewiduje taką możliwość po to, aby cykliści nie byli potrącani przez skręcających kierowców, dlatego warto z tego skorzystać.

Przepisy co prawda pozwalają jeździć obok siebie, ale do takiej jazdy warto wybierać drogi mało uczęszczane – tak by nie powodować dodatkowych nieporozumień i utrudnienia w ruchu samochodowym.

Warto wykorzystywać powstającą infrastrukturę. W miastach mamy coraz więcej dróg dla rowerów i należy tak planować trasę, by je wykorzystać. Naprawdę nie warto narażać się na niebezpieczeństwo jazdy po drodze, jeśli nie jest to konieczne. Trzeba pamiętać, że do jazdy ścieżką obligują także przepisy.

Wzajemna agresja i brak wiedzy

Do poprawy bezpieczeństwa na drodze zdecydowanie brakuje zmiany nastawienia. Wzajemna niechęć i obarczanie się winą za drobne przewinienia prowadzą nie tylko do sytuacji konfliktowych, ale i niebezpiecznych.

Złośliwości nie tylko nie są na miejscu, ale także mogą zakończyć się tragicznie. Zbyt wielu cyklistów odniosło w ten sposób obrażenia. Na niechronionych uczestników ruchu należy szczególnie uważać i wybaczać im trochę więcej, w końcu każdy chce dojechać do celu bez kłopotów.

Zdecydowanie pomaga znajomość przepisów – i to po obu stronach. Dorośli mogą jeździć rowerem bez dodatkowych uprawnień co temu nie sprzyja, ale też kierowcy, którzy przyswoili je podczas kursu na prawdo jazdy nie zawsze wszystko pamiętają.

Dlatego warto dokształcić się samodzielnie tak, by znać chociaż podstawowe zasady ruchu drogowego lub móc nadążyć za zmianami wytycznych kodeksu czy właśnie przypomnieć sobie jego zasady. Odpowiedni poziom wiedzy sprzyja zmniejszeniu liczby zdarzeń na drodze. Ale przede wszystkim należy pamiętać, że każdy kierowca kiedyś może wsiąść na rower i vice versa.

Pytanie do eksperta:

Która ze spornych sytuacji drogowych jest najgroźniejsza i w jaki sposób przygotować kierowców i rowerzystów na jej uniknięcie i zmniejszenie liczby wypadków?

Filip Kaczanowski:

Jedną z najniebezpieczniejszych sytuacji na drodze z udziałem auta oraz roweru jest moment, kiedy samochód skręca w prawo, przecinając drogę rowerową. Bardzo często kierowcy zapominają o tym, że w takiej sytuacji pierwszeństwo ma jadący na wprost rowerzysta. Dodatkowo, kierowca powinien zawczasu skontrolować w prawym lusterku, czy drogą nie nadjeżdża rower. W momencie dokonywania skrętu taka obserwacja jest już mocno utrudniona i łatwo przegapić szybko zbliżający się jednoślad. Z drugiej strony, użytkownik roweru powinien zachować szczególną ostrożność oraz zwolnić, aby dać szanse kierowcy na dostrzeżenie go. Warto pamiętać, że w konfrontacji z autem rower ma dużo mniejsze szanse, a kierowca nie zawsze jest w stanie zobaczyć nadjeżdżający jednoślad - z powodu martwego pola występującego w samochodach. Wzajemny szacunek i zrozumienie jednej i drugiej strony mogą znacząco podnieść bezpieczeństwo na naszych drogach.

Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.