Maluch w aucie – jak bezpiecznie go przewieźć?

Kamil Kobeszko

Dzieci to najważniejsze co mamy, dlatego powinniśmy zapewnić im najwyższe możliwe bezpieczeństwo. Każdy rodzic dba o dobro swoich pociech tak dobrze, jak tylko potrafi. Problem w tym, że wiedza w zakresie bezpiecznego przewożenia najmniejszych nie jest powszechna. Dodatkowo troska o wygodę małych pasażerów niekiedy stoi w opozycji do bezpieczeństwa. Jak przewozić dziecko by zminimalizować ryzyko?

Statystyki pokazują, że najmłodszym najbardziej zagrażają wypadki komunikacyjne. To dlatego prawo nakazuje przewożenia ich w dedykowanym do tego rozwiązaniu dopóki nie osiągną wzrostu 150 centymetrów. Wiek nie ma przy tym znaczenia. Zrezygnowanie z fotelika możliwe jest dopiero, gdy pociecha ma powyżej 36 kilogramów wagi i 135 centymetrów wzrostu. Nie trzeba go także używać w pojazdach specjalnych - w radiowozach, pogotowiu czy taksówce, choć jeśli tylko to możliwe, to zdecydowanie warto – nic nie zapewnia większego bezpieczeństwa, a taksówka to taki sam pojazd, jak każdy inny.

Przepisy należy bezwzględnie respektować, bo w innym przypadku maluch nie jest prawidłowo chroniony. Pasy nie są do niego dostosowane, a nie w pełni jeszcze rozwinięty organizm (mięśnie etc) nie potrafi obronić się przed przeciążeniami, które działają podczas wypadku i bez dodatkowej ochrony jest narażony na znacznie większe niebezpieczeństwo niż dorośli.

Kodeks drogowy określa również inne kwestie. Należy pamiętać, że zabronione jest przewożenie dziecka na przednim siedzeniu tyłem do kierunku jazdy wtedy, gdy aktywna jest poduszka powietrzna pasażera. Jej uruchomienie podczas zderzenia prowadzi do skierowania całej energii na znajdującego się tam małego człowieka. W najlepszym wypadku kończy się to poważnymi obrażeniami.

Które miejsce w samochodzie jest odpowiednie dla malucha?

Na tylnej kanapie, pośrodku – pod warunkiem, że znajduje się tam trzypunktowy pas bezpieczeństwa lub zaczep isofix - tak, by poprawnie zamontować fotelik. Miejsca skrajne z tyłu są bardziej zagrożone ze względu na ryzyko uderzeń z boku pojazdu. Jeśli rodziców martwi brak kontaktu z dzieckiem umieszczonym tyłem do kierunku jazdy, to warto dokupić dodatkowe lusterko (montowane na zagłówku kanapy), dzięki któremu można stale zerkać na to, czym zajmuje się najmłodszy pasażer. Warto to zrobić choćby z tego względu, że nawet niewielkie maluchy potrafią opanować rozpinanie pasów, co przekreśla całe starania o ich bezpieczeństwo - lepiej mieć nad tym kontrolę.

Siedzenie pasażera z przodu jest z kolei najbardziej narażone. Dlatego należy wykazać się szczególną troską i wyłączyć poduszkę powietrzną pasażera podczas przewożenia dziecka tyłem do kierunku jazdy – jest to wymagane przez prawo, ze względu na możliwość znacznych obrażeń podczas wybuchu poduszki skierowanej wprost na fotelik z maluchem. Warto pamiętać, że nie każde auto to umożliwia, ale w najnowszych modelach, takich jak Skoda SCALA, jest to standardem. Najmniejsi, korzystający z rozwiązań dla grupy I (9-18 kg) i grup II i III (15 – 36 kg), także mogą zostać poranieni wybuchem poduszki – podczas przewożenia ich przodem do kierunku jazdy i włączonej poduszce pasażera należy fotel odsunąć jak najdalej do tyłu – dzięki temu ochronimy dolne kończyny przed połamaniem podczas wybuchu airbagu.

Jaki rodzaj i jaki model wybrać?

Najprościej jest w przypadku najmniejszych. Rozwiązania z grupy 0 (0 – 13 kg) montowane są tyłem do kierunku jazdy. Warto uprzedzić o tym osoby okazjonalnie przewożące dziecko, bo niekiedy pomysłowość nie zna granic i niektóre modele uda się wpiąć w trzypunktowy pas także przodem – a to gigantyczne ryzyko dla naszej pociechy.

Przed zakupem należy sprawdzić certyfikaty bezpieczeństwa i wyniki testów zderzeniowych. Niestety nie wszystkie konstrukcje są bezpieczne dla najmniejszych pasażerów. Niektóre zawierają błędy konstrukcyjne lub wykonane są z materiałów nieodpornych na przeciążenia.

Przykładowo, modele z grupy pierwszej przeznaczone są dla przedziału wagowego 9 – 25 kg. Należy jednak pamiętać, że nie tylko waga, ale też wzrost są wyznacznikiem dopasowania danego egzemplarza do rozwoju fizycznego dziecka. O ile wystającymi nogami nie należy się za bardzo przejmować, bo mniejsi podróżnicy nie odczuwają dyskomfortu z długotrwałego podkulania nóg i nie jest to dla nich niebezpieczne, o tyle w żadnym wypadku ich głowa nie powinna wystawać poza fotelik. W przypadku uderzenia może dojść wtedy do groźnych obrażeń.

Rozwiązania drugiej i trzeciej grupy to zakres wagowy od 15 do 36 kg. Od wagi 25 kg dziecko może jeździć tylko na podstawce, zamiast fotelika, ale nie jest to rozwiązanie polecane. Należy pamiętać, że podstawka nie zapewnia dodatkowej ochrony przy uderzeniach bocznych.

Źródło: Skoda

Sposoby mocowania – który lepszy i na co zwrócić uwagę?

Do wyboru jest zastosowanie bazy Isofix lub też montaż samym pasem bezpieczeństwa. Niektóre egzemplarze umożliwiają oba sposoby montażu, inne tylko jeden z nich. Warto wcześniej sprawdzić w którym miejscu w aucie są zaczepy isofix, a fotelik najlepiej dobierać w sklepie stacjonarnym i od razu przymierzyć go do auta.

Do wcześniejszego wyboru przydatne są także strony internetowe producentów – niektórzy umieszczają informacje który model pasuje w które miejsce w konkretnym aucie. Warto sprawdzić także te rodzaje aut, które są dostępne w naszym najbliższym otoczeniu – unikniemy wtedy sytuacji, gdy kupimy coś, co doskonale pasuje do naszego auta, ale nie uda się tego zamontować w pojeździe naszych rodziców.

Mocowanie Isofix jest rozwiązaniem droższym (do dokupienia dodatkowa baza), ale eliminuje ryzyko niepoprawnego zamontowania. Zdecydowanie wygodniej i bezpieczniej jest wpiąć fotelik do bazy i usłyszeć charakterystyczne kliknięcie na potwierdzenie poprawności wykonania, niż oplatać go pasami, gdzie można wykonać kilka błędów.

Statystyki mówią, że nawet 70-80% fotelików może być nieprawidłowo zamocowanych. Dlatego warto uważnie przeczytać instrukcję montażu, nawet gdy wydaje się on intuicyjny. Pas należy uważnie wprowadzić w mocowania tak, aby z nich nie wypadł, a następnie dociągnąć go po wpięciu w standardowy uchwyt w aucie. Całością warto szarpnąć na boki, by mieć pewność, że siedzi sztywno. Nawet najlepszy sprzęt nic nie da, jeśli podczas wypadku wyślizgnie się z pasów i razem z pasażerem uderzy w elementy w kabinie.

Foteliki pierwszej grupy (dla nieco większych dzieci) montowane są albo przodem, albo tyłem, a niektóre mogą zmieniać sposób montażu. Jednak badania mówią, że najmłodsi powinni jak najdłużej jeździć tyłem, nawet do piątego roku życia. Tak jest kilkukrotnie bardziej bezpiecznie – głównie ze względu na różnice w anatomii względem dorosłego – mały człowiek ma dużą i ciężką głowę, a mięśnie szyi nie są w stanie przeciwdziałać znacznym przeciążeniom podczas wypadku.

W modelach przeznaczonych dla starszych pociech należy odpowiednio wyregulować wysokość zagłówka, a w każdym właściwie wyregulować pasy. Maluchy nie przepadają za mocno zapiętymi pasami, ale tylko takie zapewniają im ochronę. Po każdym wsadzeniu dziecka do fotelika należy je dociągnąć do ciała – tak, aby wyeliminować możliwość wyślizgnięcia się w momencie uderzenia. Luźno zapięte mogą spowodować wyrzucenie małego pasażera z miejsca i uderzenie w elementy kabiny lub wyrzucenie na zewnątrz auta przez którąś z szyb.

Podstawowym błędem w sezonie zimowym jest zapinanie pasów na kurtkę. Należy ją zdjąć albo choćby rozpiąć i tak przełożyć pasy, by nie opinały puchowej kurtki, a zabezpieczały malucha. Warto dbać także o nakładki na pasy, które dołączane są przez producentów – rozkładają nacisk w momencie uderzenia i zapobiegają wyślizgnięciu się.

Drobiazgi, które mają istotne znaczenie

Trzeba też pamiętać o jednej rzeczy, o której mało kto myśli. Zabezpieczeniu rzeczy, które leżą luzem w samochodzie. W razie wypadku działają niczym pocisk i mogą uderzyć w dziecko, dla którego jest to szczególnie groźne. Warto się też zastanowić, co dajemy mu do zabawy podczas podróży.

Na pewno nie należy niewielkiego pasażera karmić podczas jazdy lub dawać mu pić – od tego są postoje. Dzięki temu unikniemy groźnych sytuacji, w których nagle zatrzymujemy pojazd, bo maluch się krztusi. Potępić należy też wyjmowanie najmniejszych z fotelika i karmienie ich drogą naturalną podczas jazdy – nie są wtedy niczym chronione, a niestety w polskich warunkach nie jest to przypadek rzadki. Warto pamiętać, że podczas wypadku przy prędkości 50 km/h siła przeciążenia to około 40 g. Oznacza to, że dziecko ważące 10 kg wyrwie nam się z rąk z siłą taką, jakby ważyło 400 kg – żaden rodzic nie byłby w stanie utrzymać go w rękach.

Z rezerwą należy podchodzić do modeli używanych, zwłaszcza od osób nam nieznanych. Nigdy nie wiemy czy nie miały wypadku, nie są uszkodzone (w niewidoczny sposób). Ich elementy też się zużywają i starzeją. Starzeje się również technologia, bo producenci wciąż udoskonalają swoje produkty.

Pytanie do eksperta:

Jak i dlaczego poprawia się ochrona dziecka podczas przewożenia go w foteliku tyłem do kierunku jazdy? Dlaczego to bezpieczniejsze niż montowanie fotelika przodem?

Filip Kaczanowski:

Głowa dziecka jest duża w stosunku do reszty ciała. U 12 miesięcznego malucha stanowi aż 25% masy ciała. Nawet jeśli fotelik umieszczony przodem do kierunku jazdy będzie dobrze zamocowany, a dziecko odpowiednio zapięte w pasy, to głowa nadal pozostaje niezabezpieczona. Każde gwałtowne hamowanie będzie obciążało odcinek szyjny kręgosłupa, a w przypadku zderzenia przy 50km/h nacisk na szyję dziecka może sięgać nawet 220 kg. Maluch siedzący tyłem do kierunku jazdy jest 5 razy bezpieczniejszy. Podczas zderzenia głowa zatrzymuje się na oparciu, a nacisk na kark jest zmniejszony do maksymalnie 60 kg.

Wyłącz Adblocka, aby w pełni cieszyć się zawartością tej strony.